PERŁA W KORONIE
Żaglowiec pasażerski “ROYAL CLIPPER” jest pięciomasztową fregatą, która powstała na kadłubie niedokończonego “GWARKA”.
W latach 80-tych ubiegłego wieku rozpropagowano w Polsce budowę statku, który miał spełniać rolę pływającego domu wczasowego dla ciężko pracujących górników, hutników, stoczniowców oraz ich rodzin. Statek miał nosić nazwę “GWAREK” i oprócz napędu mechanicznego miał być wyposażony w żagle.
Zawiązała się spółka pod nazwą “Polskie Żagle”, która zleciła budowę statku Stoczni Gdańskiej. Miała ona doświadczenie w budowie takich jednostek, bowiem w niej powstało już kilka żaglowców, jak Dar Młodzieży. Pogoria, Iskra, Oceania i inne.
W sierpniu 1991 roku “Gwarka” zwodowano, ale niestety nigdy go nie ukończono. Nadeszły czasy innej rzeczywistości polityczno - gospodarczej. Spółka Polskie Żagle splajtowała, Stocznia Gdańska upadła, a kadłub Gwarka powędrował w przysłowiowe krzaki i rdzewiał. Dysponował nim syndyk masy upadłościowej stoczni. Kadłubem Gwarka po kilku latach zainteresował się szwedzki armator – wielki miłośnik historycznych żaglowców Mikael Krafft. Jest on właścicielem firmy żeglugowej STAR CLIPPERS CRUISES, zarejestrowanej w Księstwie Monaco. Firma posiada już dwa inne żaglowce wycieczkowo-pasażerskie zbudowane na początku lat 90-tych ubiegłego wieku przez fińską stocznię NAUTOR o nazwach: “STAR CLIPPER” i “STAR FLYER” .
Dane techniczne tych dwóch żaglowców to: długość (łącznie z bukszprytem) 115,5 m, szerokość 15 m, podnoszą 3365 m2 żagli na czterech masztach. Zabierają po 170 pasażerów, których obsługują 70 osobowe załogi. Silniki pomocnicze to 12 cylindrowe diesle firmy Caterpillar, śruba napędowa nastawna.
Pan Ktafft marzył jednak o zbudowaniu żaglowca, który urodą i sylwetką przypominałby niemiecki, zbudowany w 1902 roku żaglowiec PREUSSEN. Podnosił on na pięciu masztach aż 5570 m2 żagla. 4 listopada 1910 r. w podróży z Hamburga do Chile, na wysokości Dover w Kanale Angielskim żaglowiec ten został staranowany przez brytyjski parowiec BRIGTON. Żaglowiec udało się odholować na płyciznę, ale dzieła zniszczenia dokonał panujący sztorm i na plaży pozostały tylko szczątki pięknego statku. Należy tylko mieć nadzieję, że Royal Clipper będzie miał więcej szczęścia! - czego mu życzę.
Krafft w 1998 roku kupił kadłub Gwarka i prywatnej stoczni CENAL w Gdańsku zlecił adaptację kadłuba. Przedłużono go oraz przystosowano dziób do zamontowania 18 metrowego bukszprytu. Projekt ożaglowania opracował znany polski konstruktor żaglowców – Zygmunt Choreń z Gdańska.
W kwietniu 1999 roku zmieniony już kadłub Gwarka opuścił Gdańsk, przeholowano go do stoczni MERWEDE w Holandii na wyposażenie w maszty, takielunek i reje oraz luksusowy wystrój wnętrz.
W lipcu 2000 roku piękny, elegancki żaglowiec o nazwie ROYAL CLIPPER wyruszył w swój dziewiczy rejs. Jego matką chrzestną została szwedzka królowa Sylwia, a dziobowa figura galionowa żaglowca przedstawia twarz córki właściciela żaglowca.
Wyposażony jest komfortowo. Meble i wystrój z egzotycznego drewna, mosiądze, marmury, kryształowe lustra (bez tandetnych plastików). Ma przestronne restauracje, bary, kluby, trzy baseny pływackie. Wielką atrakcją na żaglowcu jest klub Kapitana Nemo, który umieszczony jest poniżej linii wodnej, a przez szklane bulaje można podziwiać podwodny świat. Żaglowiec wyposażony jest w wiele atrakcji, a wszystko po to, aby przyciągnąć turystów i pokazać romantyzm minionej epoki żaglowców i stworzyć urok pływania pod żaglami. Jedną z takich atrakcji jest uchylna furta pod nawisem rufowym, po której opuszcza się na wodę małe żaglówki, łodzie wiosłowe i motorówki. Na wyposażeniu jest też sprzęt do nurkowania. Obszar pływania to Morze Śródziemne i Morze Karaibskie. Armator zaplanował też podróż dookoła świata i podobnie jak u Juliusza Verne'a ma trwać 80 dni.
Budowa żaglowca kosztowała 60 mln dolarów. Za tygodniowy rejs, w zależności od kabiny, trzeba zapłacić od 3 do 7 tys. dolarów. Okazało się, że cena nie odstraszała klientów. Bilety sprzedaje się z dwuletnim wyprzedzeniem.
Dane techniczne żaglowca: długość z bukszprytem – 134 m., szerokość 16 m., wysokość głównego masztu 54 m., zanurzenie konstrukcyjne 5,60 m. Podnosi 42 żagle o łącznej powierzchni 5000 m2 . Dysponuje 114 luksusowymi 2-osobowymi kabinami, do których zabiera 227 pasażerów, którymi opiekuje się 100 osobowa załoga. Żaglowiec podnosi banderę Luksemburga.
Przy pomyślnych wiatrach żaglowiec rozwija pod żaglami około 17 – 20 węzłów. Wypozażony jest w silnik pomocniczy o mocy 4000 KM, który zapewnia mu szybkość 14 węzłów. Aby uniknąć hałasu i wibracji od silnika spalinowego istnieje możliwość przejścia na napęd elektryczny, na którym statek płynie z szybkością tylko 4 węzłów. Żaglowiec posiada śrubę nastawną, a gdy płynie pod żaglami, skok śruby ustawiony jest na zero, aby płaty śruby nie dawały oporu. Wypiera 5000 ton wody. Ma możliwość autonomicznie pływać przez 80 dni.
Przez wiele lat statkiem dowodził absolwent Wyższej Szkoły Morskiej w Gdyni - kpt.ż.w. Marek Marzec.
Właściciel firmy Mikael Krafft urodził się w 1946 roku w Sztokholmie, a mieszkał w pobliżu stoczni PLYMS. Od dziecka zafascynowany był starymi żaglowcami, szczególnie żaglowcem POMMERN stacjonującym w Marienhaminie na Aleutach, który odwiedzał wielokrotnie. Studiował prawo na Uniwersytecie w Sztokholmie, a następnie we Francji. W latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku zakupił małą firmę shippingową, a niedługo później udziały w szwedzkiej firmie petrochemicznej. W roku 1986 Krafft sprzedał firmę i wraz z rodziną przeniósł się ze Szwecji do Brukseli. Założył firmę operującą na rynku nieruchomości, która prosperuje tak dobrze, że pozwala mu na budowę wymarzonych żaglowców. Zbudował STAR FLYER i STAR CLIPPER i szybko stał się potentatem na rynku żeglugowym. Kolejno zbudował ROYAL CLIPPER i jak sam go określa, jest to “Klejnot w Koronie”.
Znawca żeglugi pod żaglami na pewno zada sobie pytanie jak 106 osobowa załoga, z której większość to załoga hotelowa daje sobie radę ze stawianiem i sprzątaniem tak wielkiej ilości żagli (42 żagle – 5000 m2) oraz jak długo to trwa. Do załogi pokładowej na żaglowcu Royal Clipper przydzielonych jest 18 ludzi w tym są i oficerowie pokładowi. Na wachtę morską wychodzi oficer wachtowy oraz dwóch marynarzy wachtowych.
Obsługa żagli na Royal Clipper jest całkowicie zmechanizowana. Reje żaglowca są tak skonstruowane, że wewnątrz rei jest wałek napędzany silnikami hydraulicznymi, znajdującymi się na nokach rei. Żagiel jest nawijany na wałek lub z niego odwijany. Szoty mechanicznie wybierają żagiel i tak napełnia się on wiatrem. Żagle trójkątne podnosi się też po sztagu windami hydraulicznymi. Istnieją też żagle podnoszone ręcznie – tradycyjnie, ale służą one ku uciesze pasażerów, aby pokazać jak w epoce żaglowców wykonywano tę pracę. Oczywiście reje brasowane są też mechanicznie. Każdy maszt ma swoją oddzielną stację sterowniczą. Żaglami operuje kapitan lub oficer wachtowy, ale przyciski obsługuje bosman lub jeden ze starszych marynarzy. Zgodnie z dotychczasową praktyką postawienie wszystkich żagli trwa 4 do 5 minut. Tyle samo czasu potrzeba na ich sprzątnięcie. Tak sprawne sprzątnięcie żagli daje gwarancję, że zostaną one usunięte odpowiednio wcześnie przy zbliżającej się złej pogodzie. Zgodnie z dobrą praktyką morską z epoki żaglowców, na okres nocy zwijane są górne żagle niezależnie od stanu i prognozy pogody. Rano górne żagle ponownie są stawiane, jeżeli pogoda na to pozwala.
Przy tak zmechanizowanym systemie operowania żaglami, załoga pokładowa wykonuje tylko prace uzupełniające przy żaglach, których nie można wykonać mechanicznie.
Jak wynika z doświadczenia, pasażerowie wręcz domagają się, aby statek płynął maksimum trasy pod żaglami, bo to jest prawdziwy urok tej podróży i za to właśnie pasażerowie płacą.
Zebrał i opisał
Wiktor Czapp
Szczecin, listopad 2009 r.