Pływający beton
Już w XIX wieku zrodził się w głowach inżynierów pomysł zbudowania kadłuba pływającej jednostki ze zbrojonego betonu.
Pierwsze próby podjęli Francuzi w 1854 r. Zbudowano wówczas małą rzeczną jednostkę, której nazwy już nikt nie pamięta. Dopiero 30 lat później Holendrzy zbudowali znacznie większą betonową barkę, nadając jej nazwę “De Zeemeuv”.
Do pierwszej wojny światowej powstało jeszcze kilka jednostek betonowych. Budowali je Amerykanie, Włosi, Niemcy, Holendrzy oraz Norwegowie.
Czas II wojny światowej był okresem świetności betonowców, szczególnie w Niemczech, które cierpiały na brak stali. Zapomniane projekty niewielkich betonowców ponownie ujrzały światło dzienne.
W czerwcu 1942 r. powstał w Niemczech Sonderansschuß Betonschiffbau (specjalny komitet budowy statków betonowych). Kierownikiem komitetu został wybitny niemiecki inżynier – okrętowiec Ulrich Finsterwalder. Realizacją założeń budowlanych zajęła się firma Deutsche Seeverkehr Dr Ericha Lübberta (Niemiecki Transport Komunikacji wodnej). Do zadań firmy należało przygotowanie odpowiednich projektów, stworzenie odpowiednich stoczni oraz nadzór nad budową statków. Powstały projekty beton
owych statków:Frachtowce o pojemności 3000, 3200 i 3780 ton, betonowe lichtugi “Wiking” o pojemności 300 ton oraz betonowe barki bez napędu o pojemności 180, 700, 800 i 1000 ton. Produkcję uruchomiono w różnych stoczniach. Na terenie Pomorza Zachodniego powstała stocznia w Darłowie i Świnoujściu. Do końca działań wojennych udało się zbudować i wcielić do służby tylko kilka jednostek. Większość z nich została zniszczona w wyniku przede wszystkim bombardowań lotniczych. Najlepiej zachowany na terenie Polski
betonowiec leży na Jeziorze Dąbie w okolicy Inoujścia. Ten 90-metrowy frachtowiec został zbudowany w Darłowie. Trafił do Szczecina w 1944 roku. Jego budowa jednak nigdy nie została ukończona. Po zakończeniu wojny zamierzano kadłub tej jednostki przerobić na kompleks rekreacyjno-basenowy, jednak ze względów cenowych, projekt został zarzucony. W latach 60-tych przeholowano go na Jezioro Dąbie, osadzono na mieliźnie i pozostawiono swojemu losowi. Dziś stanowi miejsce odpoczynku dla kajakarzy, którzy tą trasą przepływają oraz jest atrakcją dla żeglarzy. Chętnie siada na nim ptactwo wodne.Drugim betonowcem, który przetrwał do naszych czasów jest wrak tankowca o nazwie “Ulrich Finsterwalder” (nazwany tak na cześć wybitnego inżyniera – okrętowca). Jednostka ta spłynęła na wodę w 1943 roku w Stoczni w Darłowie. Był to pierwszy kadłub z serii tankowców. Prawie 100-metrowy betonowy kadłub o pojemności prawie 3000 BRT został przeholowany do Szczecina celem wyposażenia go w silnik i nadbudówki. W czasie postoju w Szczecinie, prawie gotowy statek 30 sierpnia 1944 roku został zbombardowany przez alianckie lotnictwo. “Ulrich” został w tym nalocie poważnie uszkodzony.
W końcu wojny, wycofujący się Niemcy zatopili ten statek na Kanale Piastowskim, skutecznie blokując tor wodny do Szczecina.
Po zakończeniu działań wojennych wrak ten został podniesiony z dna jako pierwszy i przeholowany do Zatoki Pomorskiej w rejon Międzyzdrojów i na wysokości miejscowości Grodno ponownie zatopiony w oddalonym od szlaków żeglugowych miejscu. Betonowiec leży na równej stępce dziobem skierowanym w kierunku brzegu. Głębokość wokół niego wynosi 8 – 10 metrów. Przy niskim stanie morza widoczny jest częściowo pokład, przez który przelewają się morskie fale. Wrak ten dodatkowo stanowi w czasie sztormów
ochronę przybrzeżnego klifu przed niszczącymi falami. Upływ czasu oraz sztormy robią jednak swoje. Wrak powoli ulega zniszczeniu i tonie w gruncie.Po wojnie w okolicy Darłowa, na plaży leżał jeszcze inny betonowiec, ale ten w latach 70-tych został przez saperów wysadzony w powietrze. Dziś można jeszcze natrafić na resztki betonu i sterczące pręty zbrojeniowe stanowiące duże zagrożenie dla plażowiczów.
Kolejny wrak betonowca leży w porcie w Świnoujściu. Jest mocno uszkodzony, a że leży w miejscu, gdzie nie przeszkadza, więc nikt nie kwapi się żeby go wydobyć, ale z czasem i on zostanie usunięty.
U naszych niemieckich sąsiadów są dwie tego typu jednostki: jedna o nazwie CAPELLA znajduje się w Muzeum Budowy Statków w Rostocku oraz żelbetonowy holownik zbudowany jeszcze w 1920 roku znajduje się w Muzeum Żeglugi w Bremerhaven.
W latach 70-tych płetwonurkowie natrafili na betonowy kadłub jachtu na Jeziorze Insko w pobliżu bazy nurkowej “Dive – Devil”. Niestety, brak funduszy na jego wydobycie sprawia, że pozostaje on atrakcją jedynie dla płetwonurków.
Gdy zaczynałem w latach 60-tych swoją pracę zawodową na morzu, pamiętam, że w porcie w Hamburgu często dobijały betonowe barki i przejmowały ładunek ze statku. Okres ten jednak szybko minął i wkrótce już nie widywało się tego rodzaju barek.
Jak widać z opisanej historii, beton też może pływać.
Zebrał i opisał z własnych długoletnich obserwacji
oraz bytności na wrakach, posiłkując się Magazynem
“Nurkowanie”
Wiktor Czapp
Zdjęcia w Magazynie “Nurkowanie” wykonał Aleksander Ostasz.