SOS ...---... sygnał wzywania pomocy na morzu

W dawnych czasach rodziny marynarzy żegnając wychodzących w morze marynarzy nie wiedziały, czy i kiedy jeszcze ich zobaczą. Pracy na morzu zawsze bowiem towarzyszyło ryzyko katastrof. Przyczyny mogły być różne - ciężka sztormowa pogoda, pożar zderzenie się statków, wejście na zdradzieckie skały. Gdy rozbitkowie opuszczali w łodziach tonącą jednostkę, mogli liczyć jedynie na przychylne wiatry i prądy morskie oraz siłę własnych mięśni, gdyż tylko w sprzyjających warunkach mieli szanse dotrzeć do najbliższego, oddalonego czasami o setki mil wymarzonego lądu. Niekiedy napotykali na swej drodze statek, który udzielał im pomocy. Często o losie zaginionych świadczyły wyrzucone na brzeg szczątki lub porzucony na morzu wrak. Tak bywało przez całe tysiąc lecia.

Zmianę przyniosło wynalezienie radiotelegrafu. Statek wyposażony w radiotelegraficzny aparat nadawczo-odbiorczy (pierwsze próby datują się od 1901 roku) mógł nawet ze znacznej odległości porozumiewać się ze stacjami na ladzie lub innymi statkami, mógł wzywać pomocy.

W roku 1840 Samuel Morse (1791-1872) - Amerykanin wynalazca, wymyślił system kombinacji kropek i kresek, który zastosowano dopiero po wynalezieniu telegrafu elektromagnetycznego. Umownym sygnałem oznaczającym wezwanie na ratunek był zestaw liter "CQD" Come Quickly, Danger - przybądź szybko - niebezpieczeństwo.

Dopiero w roku 1906 na Międzynarodowej Konferencji Telegraficznej w Berlinie podjęto uchwałę, iż umownym sygnałem oznaczającym wezwanie na ratunek będzie SOS w miejsce dotychczasowego CQD. Ustalono ten właśnie zestaw liter, albowiem w alfabecie Morse`a przyjętym w telegrafii daje charakterystyczny, a przy tym łatwy i odróżniający się od innych sygnałów: trzy sygnały krótkie (kropki), trzy długie (kreski) i znowu trzy krótkie (kropki). Dopiero później do sygnału ustalonego ze względu na wygodę w użyciu dorobiono romantyczne wyjaśnienia. Grupę liter SOS wytłumaczono jako skrót angielskiego zdania "Save Our Ship" (ratujcie nasz statek) lub przez innych tłumaczono "Save Our Souls" (ratujcie nasze dusze).

Aby jednak SOS zyskało moc obowiązującą, aby stało się powszechnie znane, trzeba było dopiero wielkiej tragedii, która odbiła się szerokim echem w świecie żeglarskim i nie tylko.

W kwietniową noc 1912 roku radiotelegrafista brytyjskiego statku "Carpathia" przemierzającego północny Atlantyk, z plątaniny trzasków wyłuskał wyraźny tekst układający się w pilny telegram:

"MGY CQD CD SOS SOS"

"Przychodźcie natychmiast uderzyliśmy w górę lodową pozycja 41* 46`N do * 14`W CQD SOS"

Umowne grupy CQD SOS oznaczały pilne wezwanie pomocy, MGY to sygnał rozpoznawczy najnowszego i największego na owe czasy statku pasażerskiego "Titanic", który z kompletem pasażerów udawał się w pierwszy dziewiczy rejs do Nowego Jorku. W niebezpieczeństwie znalazło się 2000 ludzi.

Titanic o pojemności 46 380 BRT był jednym z największych i najbardziej luksusowych na owe czasy statków świata. Należał do "White Star Line" - armatora brytyjskiego. Statkiem dowodził jeden z najbardziej doświadczonych kapitanów brytyjskiej floty kpt. Edward Smith. Kapitan Smith otrzymał ostrzeżenia o pojawieniu się gór lodowych, nie nakazał jednak ani zmniejszyć prędkości ani zmiany kursu, ani nawet nie nakazał wzmocnienia obserwacji wzrokowej. Pruł fale z prędkością 20 węzłów niczym rozpędzony pociąg ekspresowy w pogoni za prestiżową "Błękitną Wstęgą Atlantyku". Za lekkomyślność dowódcy zapłaciło życiem 1500 pasażerów i członków załogi, w tym sam kapitan Smith i konstruktor statku inż. Thomas Andrews. Uratowano zaledwie 706 osób, w tym prezesa White Star Line Bruce Ismaa.

Katastrofa "Titanica" - największa jaką znała ówczesna żegluga, nie przeszła bez śladu. Dzięki niej, a może z jej powodu w pełni zrozumiano znaczenie małych metalowych skrzynek, z których wydobywały się alarmujące sygnały: kropka, kropka, kropka, kreska, kreska, kreska, kropka, kropka, kropka.

Cóż stałoby się z rozbitkami z "Tytanica" na łodziach ratunkowych, gdyby nie odebrano sygnału wołaniu o pomoc na statku "Carpathia"?

Morskie szlaki żeglugowe i dzisiaj, pomimo kolosalnego postępu technicznego w łączności, jaki dokonał się w naszym stuleciu, nie są w pełni bezpieczne. Najdoskonalsze urządzenia mogą bowiem zawsze zawieźć i w ostatecznym rachunku liczy się wyszkolenie i przygotowanie obsługującego je człowieka . system kombinacji kropek i kresek wymyślony przez Samuela Morse`a a w 1840 roku wszedł na stałe do radiokomunikacji morskiej w 1901 roku, natomiast z dniem 1 lutego 2000 roku decyzją Światowej Organizacji Morskiej została wycofana z użytku morskiego, w związku z rozwojem techniki komunikacyjnej.

Decyzja ta jest początkiem końca alfabetu Morse`a, który służył marynarzom równe 100 lat i uratował niejedno życie na morzu.

 

Opracował Wiktor Czapp